Skończyło się miękkie granie. Żółto-niebiescy mają w tym sezonie wiele problemów, w ich grze widać sporo mankamentów i deficytów, ale to w tym momencie przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. W jednej chwili piłkarze oraz sztab mają możliwość odkupienia win i urośnięcia do miana bohaterów Gdyni. Na pewno nie będzie łatwo o triumf na polach bitewnych, bo rywal także zamierza postawić wszystko na jedną kartę, dysponując przy tym potężną ofensywną siłą rażenia. Mamy natomiast nadzieję, że zadziornością, charakterem, agresją, energią, walką o każdy centymetr boiska i jeżdżeniem po murawie jeden za drugiego podopieczni Dawida Szwargi wprawią Miasto z Morza i Marzeń w ekstazę piątkowej nocy. Zapominamy o wszystkim, co było złe - teraz liczy się tylko najbliższy mecz. Zagrajcie go tak, jakby jutra miało nie być. W piątek o 20:30 Arka w derbach Trójmiasta podejmie na Stadionie Miejskim Lechię Gdańsk.
Klub zza Sopotu przed rozpoczęciem sezonu otrzymał karę odjęcia pięciu punktów w tabeli oraz zakaz transferowy. To drugie obostrzenie oczywiście nie jest egzekwowane przez PZPN i działacze z Gdańska swobodnie rejestrują kolejnych zawodników, natomiast sankcja punktowa póki co pozostaje utrzymana w mocy. Mimo tego John Carver poukładał ten zespół na tyle dobrze, że Lechia wydźwignęła się nad strefę spadkową jeszcze przed przerwą zimową. Angielski szkoleniowiec potrafi wycisnąć maksimum możliwości nawet z dość przeciętnych piłkarzy i zmotywować ich do tego stopnia, że podopieczni byłego trenera Newcastle czy West Bromwich Albion chcą umierać na murawie za swojego lidera. Rundę wiosenną popularne ,,betony” rozpoczęły od zwycięstwa 3:1 z Lechem w Poznaniu, a po remisie 1:1 z Cracovią na własnym boisku przyszła kolejna wyjazdowa wiktoria - 3:2 na terenie Motoru Lublin. I kiedy wydawało się, że wszystko idzie w dobrą stronę, a gdańszczanie stosunkowo szybko zapewnią sobie ligowy byt… biało-zieloni w ostatni poniedziałek przegrali u siebie 0:2 z wielkim Zagłębiem Lubin Pana Trenera Leszka Ojrzyńskiego. Po raz pierwszy w tych rozgrywkach Lechia nie strzeliła gola w rywalizacji na własnym boisku, więc być może ta porażka stanowi symptom spadającej formy? Ekipa zza Sopotu plasuje się na 11. pozycji w tabeli, ale ma tylko dwa punkty przewagi nad piętnastą Arką, więc żółto-niebiescy w przypadku zwycięstwa w derbach przeskoczą lokalnego rywala, na nowo strącając go do piekieł walki o utrzymanie. Lechia wciąż dysponuje co prawda zdecydowanie najskuteczniejszą ofensywą w lidze (aż 44 strzelone gole - kolejna pod tym względem Jagiellonia pakowała piłkę do sieci 37 razy), ale też podkreślmy, że formacja obronna w przypadku ,,betonów” znajduje się na przeciwległym biegunie - mówimy tu o wyraźnie najsłabszej liczbowo defensywie w Ekstraklasie (43 stracone bramki, podczas gdy druga najgorsza w tyłach Nieciecza wyjmowała futbolówkę z siatki 39-krotnie). Kontuzjowany pozostaje Bogdan Sarnawski, ale reszta zawodników jest do dyspozycji Carvera. Między słupkami gości stanie w piątek Alex Paulsen, a przed Nowozelandczykiem na murawę wybiegną Tomasz Wójtowicz, Matej Rodin, Bujar Pllana i Matus Vojtko. Kluczowym zawodnikiem Lechii jest w tym sezonie Iwan Żelizko. Ukrainiec nie tylko stanowi fundamentalną wartość dla destrukcji w środku pola, ale też potrafi zagrać aktywnie do przodu (czego dowodem są 4 gole i 3 asysty w tej kampanii). Wyżej w centralnym sektorze od pierwszego gwizdka będziemy oglądać Rifeta Kapicia (3 bramki i 2 ostatnie podania Bośniaka w bieżących rozgrywkach) oraz Tomasza Neugebauera. Na skrzydłach Carver wystawi Camilo Menę (5 goli i 8 asyst Kolumbijczyka) i Aleksandara Cirkovicia, a na szpicy spotkanie rozpocznie oczywiście lider klasyfikacji strzelców tego sezonu Ekstraklasy, Tomas Bobcek (14 trafień Słowaka, do których snajper dołożył też 4 asysty). Warto też pamiętać o roli Kacpra Sezonienki, który regularnie kręci się w okolicy wyjściowego składu i często wchodzi na boisko z ławki rezerwowych, a on również upolował w bieżącej kampanii już 4 gole i 3 ostatnie podania. Arkowcy muszą w piątek całkowicie zamknąć ,,betonom” skrzydło z Meną, bo kolumbijski prawoskrzydłowy stanowi absolutny motor napędowy dla funkcjonowania gdańszczan. Zawodnik z Ameryki Południowej wprawdzie w spotkaniu z Zagłębiem opuszczał murawę, utykając, ale wydaje się, że to jedynie zasłona dymna i w derbach będzie do dyspozycji Carvera. Ponadto trzeba przykuć szczególną uwagę do Bobceka, który uwielbia atakować przestrzeń i funkcjonować na granicy między formacjami, a do tego potrafi rozepchać się w polu karnym i wywalczyć sobie pozycję. Mocną stroną Lechii jest też jej środek pola i cała gama zawodników, którzy potrafią uderzyć z dystansu: Żelizko, Kapić, Neugebauer czy lewy obrońca Vojtko - dlatego żółto-niebiescy muszą w piątek bezwzględnie kasować wszystkie piłki wybijane na dwudziesty-trzydziesty metr z pola karnego, nie zostawiając gdańszczanom miejsca do uderzenia. Podopieczni Carvera często robią użytek z przestrzeni w trzeciej tercji poprzez szybką, kombinacyjną wymianę piłki - na to również należy zwrócić uwagę, regularnie im przeszkadzając, wybijając z rytmu i będąc wręcz upierdliwymi w defensywie. Za to pod własną bramką Lechia wielokrotnie zachowuje się jak dzieci we mgle - to drużyna mająca problemy z ustawieniem poszczególnych graczy, zbyt dużymi odstępami między formacjami, niską zwrotnością obrońców czy kryciem indywidualnym. Trzeba zatem zmusić gości do błędu, naciskać na nich na dużej intensywności - w tym meczu akurat pressing Dawida Szwargi może okazać się na wagę złota.
Tym bardziej, że przyniósł już pożytek w konfrontacji z GKS-em Katowice. To zresztą był nareszcie bardzo dobry mecz całej drużyny, która zaprezentowała w pełni swoje najcenniejsze atrybuty: konsekwencję, intensywność, powtarzalność w zachowaniach, wygrywanie pojedynków fizycznych, zdobywanie przestrzeni i opanowanie środka pola. W centralnym sektorze boiska świetnie spisał się Luis Perea, który dwoił się i troił w odbiorze, a z piłką przy nodze potrafił szybko uruchomić wyżej ustawionych kolegów zamiast zagrywać bezpiecznie do najbliższego zawodnika za sobą, jak ma w nawyku Aurelien Nguiamba. Wydaje się, że na ten moment to Hiszpan jest bliżej wyjściowego składu na derby, aniżeli były piłkarz Jagiellonii. Po pauzie za kartki do pierwszej jedenastki wrócą Marc Navarro i Kamil Jakubczyk, jednak karencja za nadmiar żółtek czeka niestety Michała Marcjanika. Doświadczonego stopera żółto-niebieskich zastąpi prawdopodobnie Kike Hermoso, który w rundzie wiosennej jeszcze nie pojawił się na murawie - byłaby to o tyle ciekawa sytuacja, że jesienią pierwszy występ hiszpańskiego środkowego obrońcy w wyjściowym składzie także miał miejsce w rywalizacji derbowej. Bilans spotkań między obiema drużynami jest korzystny dla gdańszczan - Arka wygrała dotychczas 14 meczów, 16 razy zespoły dzieliły się punktami, a ,,betony” zgarniały pełną pulę 19-krotnie. Tyle, że w przypadku starć rozgrywanych w Gdyni ta statystyka wygląda znacznie bardziej optymistycznie: mówimy tu o 10 zwycięstwach żółto-niebieskich, 9 remisach i 6 porażkach. Wciąż czekamy na premierową wygraną na poziomie Ekstraklasy, ale jesteśmy pełni nadziei na przełamanie niekorzystnej serii - przypominamy, że ostatnie derby Trójmiasta na Stadionie Miejskim w listopadzie 2023 r. przyniosły pierwsze zwycięstwo Arki od 16 lat w rywalizacji z odwiecznym rywalem. Nadszedł więc czas napisać kolejny rozdział we współczesnej historii klubu. Byłym zawodnikiem Lechii jest Joao Oliveira, natomiast Szwajcar nie napisał za miedzą jakiejś spektakularnej historii. Piątkowa konfrontacja zapowiada się hitowo nie tylko pod kątem prestiżu bitwy o Trójmiasto, ale również z perspektywy tabeli. Podopieczni Dawida Szwargi znajdują się na 15. lokacie w tabeli z przewagą jedynie punktu nad strefą spadkową, ale również ze stratą tylko trzech oczek do 9. pozycji czy dwóch do derbowego przeciwnika. Walka w piątek rozgorzeje o szalenie ważne trzy punkty dopisane do dorobku sezonu i o wieczną chwałę.
Symbolem Gdańska jest Neptun, w mitologii rzymskiej bóg mórz i oceanów. Jego greckim odpowiednikiem był Posejdon, który w ,,Odysei” Homera przez 10 lat mścił się na królu Itaki Odyseuszu, nie pozwalając mu wrócić do domu. Ten ostatni, wytrwały podróżnik przez wielorakie krainy, mógłby stanowić figurę ludzi morza - stoczniowców, marynarzy, rybaków, robotników, a więc wszystkich dzielnych, mężnych i walecznych gdynian utożsamiających się z ponad stuletnią dumną tradycją Miasta z Morza i Marzeń. Posejdon rzucił klątwę na Odyseusza, wywoływał sztormy, zatapiał statki i wywracał tratwy, a i tak heros z Itaki dzięki swojej konsekwencji oraz wytrwałości wygrał tę walkę, przełamał przeciwieństwa, przebrnął kłody rzucane mu pod nogi i w glorii zwycięstwa wrócił na tron w rodzinnej krainie. Grecki poeta Konstantinos Kawafis w jednym ze swoich wierszy odwoływał się do podróży Odyseusza rozumianej jako bezcenny bagaż doświadczeń życiowych i jej doskonałej, kojącej syntezy w postaci błogiego powrotu do domu: ,,Itaka dała ci tę piękną podróż, bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę. Niczego więcej już dać nie może. I choćbyś ujrzał, że jedna bieda - nie oszukała cię Itaka. Wróciwszy tak mądry, po tylu doświadczeniach, zrozumiesz prawdziwie, co jest Itaka.” Wierzymy, że po wielu latach derbowych klęsk na poziomie Ekstraklasy teraz nadszedł moment, w którym Arkowcy przekują swoje doświadczenia z tej trudnej wędrówki w wieniec zwycięstwa i ponownie zasiądą na należnym sobie tronie władców Trójmiasta. Nadszedł czas pokonać klątwy Posejdona i wybić Neptunowi trójząb z ręki. Cały stadion popłynie w piątek z głośną pieśnią zwycięstwa na ustach, by tchnąć w piłkarzy ducha walki. Tu nie ma miejsca na opieszałość, zawahania, niepewność, tu trzeba zasuwać z ogniem w oczach na każdym centymetrze murawy. Ku chwale wielkiej Arki. Dwa kolory w herbie mienią się, gdyńskiej Arce dałem serce swe, gdyby jutro miał się skończyć świat, głośno śpiewam jej ostatni raz!